Potrzebuję czasu dla siebie. Z dala od pracy i wszystkiego tego, co goni i ściga. Dać się sobą zaopiekować, nie myśleć o obiadach, praniach i sprzątaniach. Żeby nikt nie dzwonił i nic nie chciał. Choć boję się, że wtedy bym oszlała, że nikt już o mnie nie pamięta. Chcę mówić o Tobie Synku, choć trochę się boję, że może nie wypada. Wpadam sama w to koło, na które tak pomstuję, że się nie mówi o Dzieciach, które zostawiły swoich rodziców za wcześnie. Bo przecież mam nową pracę w której nikt nie wie, że byłeś. I czy powinnam na dzień dobry powiedzieć "- Jestem Joanna i trzy miesiące temu urodziłam martwego Kostka". Przecież byłeś nasz, choć jednocześnie całego świata. Miałeś w sobie całą energię Natury, która jednak postanowiła ulokować Cię gdzieś indziej nie pytając nas co my na to. Gdybym wiedziała, że coś jest nie tak z Twoim serduszkiem, to przecież oddałabym Ci swoje. Wolałabym je sobie wyrwać niż dać mu tak pęknąć na milion kawałków, które teraz razem z Twoim Tatą sklejamy, choć czasem ciągle coś się ukruszy.
To zmienia. Jestem już inna niż byłam. Są dni, gdy nie mam ochoty się uśmiechać. Nie mam ochoty nawet wstać z łóżka, choć muszę, bo życie czeka. A wolałabym zanurzyć się pod kołdrę i przez cały dzień wstawać tylko po herbatę albo po nową książkę. Chciałabym zanurzyć się w świat pieczenia i robienia przetworów, bo to kojarzy mi się z chwilami, gdy jeszcze byłeś u mnie w brzuchu, a ja piekłam jak szalona i nagrzewałam Cię piekarnikiem i upajałam Twoje malutkie nozdrza esencją waniliową. Myślałam, że jak już będziesz z nami, to będziesz się naturalnie uspokajał w kuchni, bo będziesz czuł, że to dobre miejsce. Ale nie będziesz tuptał po kuchni, podkradał mi łyżki ani nawet wylizywał miski po kremie.
wtorek, 20 sierpnia 2013
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Synku
Mój Kochany Synku, nie ma Cię z nami już ponad trzy miesiące. W międzyczasie czeka na nas cały świat. Zakupy nie robią się same, podobnie jak pranie. Jedno właśnie czeka na powieszenie. Żyjemy dalej, choć jest jakby trudniej. Odruchowo szukam Cię pod koszulką i zastanawiam się czemu mój brzuch jest jakiś taki inny. Myślę o Tobie często i tęsknię. Kłócimy się z Twoim Tatą choć wcale tego nie chcemy. I w ogóle to wszystko jest jakby mniej barwne. Wiem, że jesteś tam na górze. Mam nadzieję, że Ci dobrze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)