niedziela, 27 stycznia 2013

sobota, 26 stycznia 2013

- Zwolnij!

Okazuje się, że moje ciało jest już nie tylko moim ciałem - nie wystarcza mała ilość snu, nie można się skupić, w ogóle nie można robić pewnych rzeczy. Tymczasem ja zawsze robiłam 1000 rzeczy na raz. Pisałam, biegałam, skakałam, kochałam, czytałam, chodziłam do kina, pracowałam, pracowałam i się bawiłam. Nagle mój organizm krzyczy "zwolnij!", a ja go błagam "daj mi jeszczę chwilę".

piątek, 25 stycznia 2013

Drobne uśmiechy

Nie trąbię wszem i wobec, że jestem w ciąży. Staram się. Chcę być normalną osobą. Mną. Jestem przyzwyczajona do tego jak pracuję, jak reaguję, jak działam. Nagle wszystko wywraca mi się do góry nogami. Nagle mały korsarz tak psoci (choć jest wielkości guzika), że podniesienie się z kanapy jest dla mnie nieosiągalne.

W tym wszytkim obok mnie są ludzie. Cudownie reagująca rodzina - W. zarażający entuzjazmem, ściskający Tata, szczęśliwa Mama, babcie, dziadkowie, przyjaciele.
Ale są też obcy. Jest instruktor jogi, który prosi o ostrożność, bo na macie leżą dwie osoby choć widać tylko jedną. I redaktor piszący, że nie ma sprawy jak przepraszam za opóźnienie w przesyłaniu tekstu. Oprócz tego jest lekarz, który przyjmie mnie poza godzinami przyjęć, żebym nie musiała czekać dwa miesiące na wizytę, panie w sklepie i w ogóle jakaś aura dobroci i większej życzliwości.

Nie chcę żeby ciąża na mnie wpływała i mnie zmieniała. Ale wiem, że tak będzie. Denerwuję się, że nie wystarcza mi już 5h snu, a skupienie się nie przychodzi mi z taką łatwością. Irytuje mnie, że dostaję zadyszki przy wchodzeniu po schodach i że z trudem zwlekam się z łóżka rano i na dodatek mam poranne mdłości trwające cały dzień. Obsesyjnie spoglądam w lustro, bo nie chcę zamienić się w wielką hipopotamicę. Chcę czytać książki, oglądać filmy, chodzić do kina, teatru, opery i nie zatracić siebie. A jednocześnie chcę zadbać o małego Korsarza. Mam tylko nadzieję, że w ramach zadośćuczynienia za rozrabianie w ciąży po porodzie okaże się miłym grzecznym chłopcem albo takąż dziewczynką.

czwartek, 24 stycznia 2013

poranne mdłości?

Od trzech dni rano budzę się z poczuciem, że jest mi niedobrze. Nie dość, że nie mam siły podnieść się z łóżka, to jeszcze nie jestem w stanie zjeść kanapki, bo mi niedobrze, choć czuję, że to z głodu, no ale przez gardło nic mi nie przejdzie. Więc wychodzę z domu lekko słaniając się na nogach i zastanawiając się co będę jadła. Może subwaya? W końcu jest zaraz obok przystanku i aż woła żeby do niego wstąpić na śniadaniową kanapkę... Nie, subway odpada, bo to jednak fastfood. Nie, tak serio to odpada nie dlatego, że fastfood, a dlatego, że jak pomyślę o ichniejszej kanapce to mi jeszcze bardziej słabo niż było.
Ale człowiek nie wielbłąd i jeść, i pić musi. Więc całą drogę w autobusie spędzam na analizowaniu moich kubków smakowych. Wchodzę do biedronki, widzę granaty, ananasy... granat ląduje w koszyku. I bułeczka, choć nie jestem specjalnie przekonana czy mam na nią ochotę.

Odkrycia wszechczasów dokonuję obok pasztetu. Pasztet! I ogórki konserwowe!

Tak, moja dieta nie jest zbyt urozmaicona ostatnio. Mogłabym na okrągło jeść ogórki konserwowe, paprykę konserwową i kapustę kiszoną.
Nawet zrobiłam dziś spaghetti, ale co z tego, skoro mi nie smakowało - nie ma to jak ogóras po prostu.

wtorek, 22 stycznia 2013

spaaaaaać

Wbijam się rano w spodnie i okazuje się, że są obcisłe (a nie były). Zaczynam się zastanawiać czy to ciąża czy moje objadanie się, a może woda, która zatrzymała się z niewyspania? Bo spać chce mi się bardziej niż kiedykolwiek. Budzę się rano i równie dobrze mogłabym iść spać. Kładę się wieczorem i zasypiam jak mały trupek. Może mój organizm wie, że po urodzeniu dziecka sen już nigdy nie będzie taki sam. Moje ciało wejdzie w tryb "momma's sleep", co oznacza, że będę spać i czuwać jednocześnie przez najbliższe kilka lat.
Fokin hormones sprzeciwiające się mojemu normalnemu trybowi życia.




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Szczecin do Opola

Zawsze byłam dokładna. Nie miałam kłopotów z koncentracją, skupieniem się i odpowiednią uwagą. Oczywiście, czasami zdarzał mi się gorszy dzień, ale generalnie radziłam sobie całkiem nieźle. Niestety. Fokin' hormones spowodowały, że prezydenta Szczecina zapraszam na kolację do Opola. W. zasugerował, że przejażdżka mogłaby mu się przydać. Kto wie, może to całkiem miła wyprawa, niczym pociąg Zakopane - Świnoujście.
Nie zmienia to faktu, że momentami się nie poznaję i nie wiem czy lubię się taką pochlipującą i robiącą wszystko dwa razy dłużej. Gdzie się podział mój normalnie funkcjonujący mózg?

Oczywiście telefony do ginekologa wykonywane każdego poranka od tygodnia kończą się podobnym rezultatem:
- Dzień dobry, chciałabym się umówić do ginekologa na jakiś nieodległy termin, jestem w ciąży...
- mogę panią zapisać na maj.

Fokin' NFZ.