piątek, 24 maja 2013

Misiowe niebo

Kostek miał dziś pogrzeb. W zasadzie my mieliśmy pogrzeb Kostka. Ma grób koło Antosia, mam nadzieję, że się zaprzyjaźnią. Na grobach dzieci leżą misie. Pomyśleliśmy z W., że niebo dla dzieci pełne jest misiów, a jeśli jest Bóg, to jest wielkim pluszowym misiem, w którego zapadają się wszystkie dzieci.
Kostek ma ładne miejsce na cmentarzu - trafiła mu się niezła kwaterka. Z widokiem na drzewo, niedaleko młodego dębu. Jest nawet choinka - ciekawe czy w Boże Narodzenie znajdą się pod nią prezenty.
Kostek był zapakowany w małą, białą trumienkę ze złotymi, a może srebrnymi zamknięciami i przeokropną, tandetną koronką wystającą z niej. Nie mogliśmy zajrzeć do środka. Potrzymaliśmy ją chwilę w rękach i podaliśmy grabarzowi. Na trumience położyłam dwie pary śpioszków kupionych w USA dla Kostka.
Kostek, Kostek, Kostek. Czemu jesteś tak daleko? I czemu tak błyskawicznie wypełniłeś swoją misję?
Mam nadzieję, że przytuliłeś się już do wielkiego misia i jest ci tam dobrze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz