sobota, 6 kwietnia 2013

Społeczność internetowa

Wykładowca polecił mi dziś forum edziecko. Wiedziona wrodzoną ciekawością postanowiłam zajrzeć, choć w ogóle wszelkie internetowe fora kojarzą mi się z bandą psychopatów, a jak to ma być dla ciężarnych to już w ogóle. Nie pomyliłam się. Kobiety, które planują swoje L4, bo zamiast pracować wolą poplotkować z koleżankami i wszystko wiedzące najlepiej na każdy temat. Jedna kobieta w ciąży to wystarczający ładunek hormonów. Gromadzenie ich w jednym miejscu? Borze uchowaj... Kompletnie poroniony pomysł.

Raz poszłam na takie spotkanie, zwabiona z resztą okazją do spotkania z dietetykiem i podarunkami różnymi dla dziecia i nie tylko. Na miejscu - panie z dziećmi w brzuchach, z dziećmi w wózkach, z dziećmi na kolanach. Tematy: wanienki, uśmieszki, ząbki, hahahaha jak uroczo gryzie wózek, hihihi jak rozrabia i psoci. Uciekłam po 40 minutach. Dostałam 3 numery miesięcznika "Rodzice". Jeden mnie powalił na tyle, że reszta trafiła do kosza bez zaglądania do kolejnych.

Oczywiście, że gładzę się po brzuchu bezwiednie, oczywiście, że wyczekuję ruchów małego, oczywiście, że jestem przewrażliwiona. Ale też czytam książki, prasę społeczno-polityczną i chodzę do kina. Dziękuję niebiosom, że nie odebrało mi mózgu i ciągle robię rzeczy, które robiłam przed ciążą, nawet jeśli robię je nieco wolniej, bo muszę. I nie czyham na L4. Może dlatego, że mam własną firmę i muszę pracować jeśli mam ochotę mieć co zjeść na obiad.

Daję sobie więcej luzu. Bo to dobra okazja, żeby zacząć się nieco lepiej traktować, a nie ciągle wtykać sobie motorek w tyłek "nie wstawaj od komputera, bo masz jeszcze zrobić to, to i to". Pachnie hipokryzją, bo jest 22:10, a ja siedzę przed laptopem i piszę notkę zamiast leżeć, no ale przynajmniej pozwalam wyżyć się mojemu mózgowi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz